Tak, banki mogą podnosić zarzut potrącenia kapitału, ale dopiero po prawomocnym unieważnieniu umowy kredytu frankowego. Wyrok TSUE z 22 stycznia 2026 r. jasno potwierdził, że wcześniejsze wezwania banków nie wywołują skutków prawnych wobec frankowiczów. Dla kredytobiorców oznacza to większe bezpieczeństwo finansowe i brak ryzyka utraty kosztów procesu mimo potrącenia. W 2026 roku frankowicze nadal mogą pozywać banki, a sądy wyraźnie przyspieszają rozpoznawanie spraw.
Czy w 2026 roku frankowicze nadal mogą pozywać banki?
Rok 2026 może przynieść frankowiczom więcej spokoju niż niepokoju. Mimo intensywnej narracji sektora bankowego w 2025 roku, zgodnie z którą końcówka tamtego roku miała być „ostatnim momentem” na pozwanie banku, rzeczywistość prawna okazała się zupełnie inna. Frankowicze w 2026 roku nadal mogą dochodzić swoich roszczeń, zarówno w przypadku aktywnych, jak i już spłaconych kredytów frankowych.
Kluczowe znaczenie ma tutaj kwestia przedawnienia. Nie istnieje jeden, wspólny moment, od którego dla wszystkich frankowiczów biegnie termin przedawnienia. Sądy, w zgodzie z orzecznictwem TSUE, przyjmują, że bieg terminu rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy kredytobiorca realnie dowiedział się o wadliwości swojej umowy. W praktyce jest to moment złożenia reklamacji lub wezwania do zapłaty, a nie data wyroku TSUE z 2019 roku, jak próbowały sugerować banki.
Ponad 100 mld zł rezerw banków – ile pieniędzy faktycznie trafiło do frankowiczów?
Banki już dawno pogodziły się z tym, że sprawy frankowe nie są incydentem, lecz systemowym problemem. Do końca 2025 roku sektor bankowy utworzył rezerwy przekraczające 100 miliardów złotych na potencjalne przegrane z frankowiczami. Dane te obejmują zarówno banki giełdowe, jak i instytucje, które zakończyły działalność lub są w trakcie restrukturyzacji.
Jednak tylko około 40% tej kwoty faktycznie trafiło do kredytobiorców. Oznacza to, że przed bankami nadal stoi konieczność wypłaty kolejnych dziesiątek miliardów złotych. Według szacunków Narodowego Banku Polskiego, w skrajnym scenariuszu banki mogą być zmuszone do odłożenia jeszcze około 30 miliardów złotych, nie licząc dodatkowych odsetek za opóźnienie.
Jak długo czeka się na wyrok i czy sprawy frankowe rzeczywiście przyspieszają?
Jednym z najczęstszych pytań frankowiczów pozostaje czas trwania postępowania. Choć pełne statystyki sądów okręgowych za 2025 rok wciąż są opracowywane, już teraz widać wyraźne przyspieszenie, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich.
Najlepszym przykładem jest Sąd Apelacyjny w Warszawie, który w 2025 roku zakończył o 120% więcej spraw frankowych niż rok wcześniej. Utworzenie wyspecjalizowanego wydziału frankowego znacząco wpłynęło na tempo orzekania. Liczba wydanych rozstrzygnięć niemal się podwoiła, co daje realną nadzieję na krótsze oczekiwanie na prawomocne wyroki w 2026 roku.
Co oznacza wyrok TSUE z 22 stycznia 2026 r. dla frankowiczów?
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 22 stycznia 2026 r. po raz kolejny potwierdził, że ochrona konsumenta pozostaje nadrzędną zasadą w sporach dotyczących kredytów frankowych. TSUE jednoznacznie wskazał, że banki mogą co prawda podnosić zarzut potrącenia kapitału, ale wyłącznie po prawomocnym stwierdzeniu nieważności umowy kredytowej.
Oznacza to, że wszelkie wcześniejsze wezwania banków do zapłaty kapitału – wysyłane jeszcze w trakcie procesu, gdy bank jednocześnie twierdzi, że umowa jest ważna – nie wywołują skutków prawnych. Nie powodują one ani wymagalności roszczenia, ani naliczania odsetek ustawowych.
Czy po wygranej sprawie frankowicz może stracić część pieniędzy?
To jedno z najważniejszych zagadnień poruszonych w wyroku TSUE. Trybunał jednoznacznie stwierdził, że skuteczne potrącenie kapitału nie może prowadzić do obciążenia frankowicza kosztami procesu. Innymi słowy, nawet jeśli bank rozliczy kapitał poprzez potrącenie, kredytobiorca nie przegrywa sprawy w części.
Frankowicz ma prawo do pełnego zwrotu kosztów postępowania, ponieważ w sensie prawnym to bank ponosi odpowiedzialność za wadliwość umowy. Jakiekolwiek inne podejście mogłoby zniechęcać konsumentów do dochodzenia swoich praw, co byłoby sprzeczne z prawem unijnym.
Czy teoria dwóch kondykcji nadal obowiązuje w sprawach frankowych?
Pomimo licznych prób jej podważania, teoria dwóch kondykcji wciąż pozostaje podstawą rozliczeń w sprawach dotyczących kredytów frankowych. TSUE wyraźnie potwierdził, że zarówno frankowicz, jak i bank mają odrębne roszczenia. Bank nie może żądać zwrotu pełnej kwoty kapitału bez uwzględnienia tego, co kredytobiorca już spłacił.
To kolejny element, który wzmacnia pozycję frankowiczów i ogranicza możliwość nadużyć ze strony instytucji finansowych.
Co oznacza 2026 rok dla frankowiczów i kredytów frankowych?
Rok 2026 nie przynosi końca spraw frankowych, lecz ich uporządkowanie. Sądy przyspieszają, linia orzecznicza jest stabilna, a TSUE konsekwentnie stoi po stronie konsumentów. Frankowicze nadal mogą pozywać banki, odzyskiwać nadpłacone środki i nie muszą obawiać się nieuzasadnionych roszczeń o kapitał czy koszty procesu.
Dla wielu kredytobiorców to wciąż najlepszy moment, aby podjąć świadomą decyzję i sprawdzić, jakie prawa przysługują im w związku z kredytem frankowym. Eksperci Votum Finance Help oferują bezpłatną analizę umowy kredytowej, która pozwala rzetelnie ocenić szanse na unieważnienie umowy i odzyskanie pieniędzy od banku.
Frankowicze w 2026 roku - najczęstsze pytania
Tak. W 2026 roku frankowicze wciąż mogą pozywać banki o unieważnienie umowy kredytu frankowego. Termin przedawnienia liczony jest indywidualnie, najczęściej od momentu złożenia reklamacji lub wezwania do zapłaty, a nie od jednej wspólnej daty dla wszystkich kredytobiorców.
Nie ma automatycznego przedawnienia wszystkich roszczeń frankowych. Sądy nie uznają koncepcji tzw. zbiorowej świadomości frankowiczów. Każda sprawa oceniana jest indywidualnie, a bank musi udowodnić, że dany kredytobiorca wiedział o wadliwości umowy wcześniej.
Wyrok TSUE potwierdził, że bank może potrącić kapitał dopiero po prawomocnym unieważnieniu umowy kredytu frankowego. Wcześniejsze wezwania do zapłaty nie wywołują skutków prawnych i nie powodują naliczania odsetek wobec frankowicza.
Nie. Bank może domagać się jedynie tej części kapitału, która nie została jeszcze spłacona. TSUE jednoznacznie wskazał, że banki muszą uwzględniać wszystkie dokonane przez frankowiczów spłaty.

