. Frankowicze a przedawnienie – co na to wyroki TSUE w 2026? .elementor-widget-container-steps { clip-path: polygon(25% 0%, 75% 0%, 100% 50%, 75% 100%, 25% 100%, 46% 49%); }

Wyroki TSUE w 2026: czy banki mogą żądać zwrotu kapitału od frankowiczów mimo przedawnienia?

Wyroki TSUE w 2026: czy banki mogą żądać zwrotu kapitału od frankowiczów mimo przedawnienia?

Kwestia rozliczeń po unieważnieniu umowy kredytowej budzi wiele emocji, zwłaszcza gdy banki próbują dochodzić roszczeń za kredyty frankowe, które mogą być już przedawnione. W świetle najnowszego orzecznictwa TSUE, instytucje finansowe nie mogą ignorować faktu spłaty kapitału przez klientów ani wyciągać negatywnych skutków z oświadczeń składanych przez konsumentów w sądzie. Sytuacja frankowiczów staje się coraz stabilniejsza, ponieważ polskie sądy otrzymują jasne wytyczne, jak traktować spóźnione pozwy banków o zwrot kapitału. Ostateczne rozstrzygnięcia, spodziewane w kwietniu 2026 roku (16, 23 i 30 kwietnia), mogą definitywnie zamknąć drogę bankom do nadużywania swojej pozycji względem kredytobiorców.

Gorący kwiecień w Luksemburgu - wyroki TSUE

Początek drugiego kwartału 2026 roku zapowiada się niezwykle intensywnie dla wszystkich osób, które posiadają kredyty frankowe. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) ma w tym czasie rozstrzygnąć kluczowe kwestie, które mogą całkowicie zmienić dotychczasowe schematy postępowań.

Najważniejsze daty, które powinni zapisać w kalendarzach kredytobiorcy, to 16, 23 oraz 30 kwietnia. To właśnie wtedy Trybunał odniesie się do zagadnień, które do tej pory budziły wątpliwości polskich sądów. Dotyczą one przede wszystkim przedawnienia roszczeń banków, tego, czy czynności podjęte przez instytucje finansowe skutecznie przerywają ten bieg oraz sankcji kredytu darmowego.

Przedawnienie roszczeń banku a kredyty frankowe

W praktyce sądowej obserwujemy zjawisko masowego pozywania konsumentów przez banki pod koniec roku, co miało miejsce również w listopadzie i grudniu 2025 roku. Banki, chcąc chronić swój interes, kierują pozwy o zwrot kapitału, często w sytuacjach, gdy ich roszczenia mogą być już przedawnione. Dla wielu frankowiczów jest to sytuacja niezrozumiała i nielogiczna.

Często dochodzi do paradoksu: przez wiele lat trwania sporu (nawet 8 lat w postępowaniach grupowych) bank uparcie twierdzi, że umowa jest ważna i uczciwa. Nagle jednak ten sam bank wysyła pozew, w którym wskazuje, że umowa prawdopodobnie jest nieważna i żąda zwrotu kapitału. Taka dwutorowa strategia stawia konsumenta w bardzo trudnej sytuacji procesowej i budzi wątpliwości sądów, które decydują się na zadawanie pytań do TSUE.

Zbliżenie na dłonie osoby w jasnej, prążkowanej koszuli, która trzyma małą kartę z flagą Unii Europejskiej.

Oświadczenia konsumentów a ryzyko dla frankowiczów

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów poruszanych w kontekście przedawnienia roszczeń frankowych jest kwestia oświadczeń o świadomości skutków nieważności umowy. Banki próbują argumentować, że składając takie oświadczenie przed sądem, konsument uznaje dług wobec banku, co miałoby przerywać bieg przedawnienia. Eksperci podkreślają jednak, że konsument składa takie dokumenty na wezwanie sądu, działając w przekonaniu, że przybliża go to do korzystnego rozstrzygnięcia.

Uznanie, że takie oświadczenie działa na niekorzyść kredytobiorcy, byłoby zbyt daleką interpretacją. Frankowicz nie powinien być karany za wypełnianie obowiązków informacyjnych narzuconych przez proces. Co więcej, banki jako profesjonalne instytucje z zespołami obsługi prawnej powinny liczyć się z konsekwencjami stosowania niedozwolonych postanowień w kredytach frankowych od samego początku, a nie przerzucać odpowiedzialność na klienta.

Czy bank może żądać kapitału, który został już spłacony?

Wielu frankowiczów znajduje się w sytuacji, gdzie zdecydowana większość lub całość kapitału została już spłacona w ratach. Mimo to banki potrafią pozywać o zwrot całości pierwotnie wypłaconej kwoty. Jest to działanie budzące sprzeciw, zwłaszcza że TSUE wskazywał już wcześniej, iż bank nie ma prawa żądać kapitału bez uwzględnienia tego, co klient już zdążył oddać.

W sprawach, w których kredyty frankowe zostały już całkowicie spłacone, banki dysponują wszystkimi środkami, a mimo to decydują się na drogę sądową. Sądy mają teraz trudne zadanie wyważenia interesów. Z jednej strony pojawiają się argumenty banków o “względach słuszności” czy “sprawiedliwości społecznej“, z drugiej strony mamy profesjonalny podmiot, który spóźnił się z dochodzeniem swoich roszczeń i stosował wadliwe umowy kredytów frankowych.

Aneksy do umów złotowych i nowe wyzwania

Wątek umów, które pierwotnie zostały zawarte jako kredyty złotowe, a dopiero później, na mocy aneksu, przekształcone w kredyty frankowe, stanowi jedno z najtrudniejszych zagadnień, przed którymi stanie TSUE 30 kwietnia. Praktyka naszych ekspertów pokazuje, że są to sprawy wyjątkowo problematyczne ze względu na niejednolitą linię orzeczniczą. Niektóre sądy unieważniają jedynie sam aneks, co zmusza strony do powrotu do pierwotnych warunków umowy (PLN + WIBOR). Takie rozwiązanie generuje jednak gigantyczne komplikacje przy rozliczaniu kilkunastu lat spłat.

Eksperci wskazują, że ustalenie, ile klient powinien faktycznie wpłacić, by nie mieć zaległości po powrocie do złotówek, wywołuje ogromne rozbieżności. Wymaga to bowiem przeliczenia wpłat dokonywanych we frankach na nowo, według pierwotnego harmonogramu złotowego.

Dla wielu frankowiczów najbardziej pożądanym rozwiązaniem byłaby nieważność całej umowy wraz z aneksem, co oznaczałoby zwrot wszystkich wpłaconych rat. Innym wyjściem mogłoby być utrzymanie umowy w mocy, ale przy usunięciu nieuczciwych zapisów kursowych. Wyrok Trybunału ma określić, czy skutek dla konsumenta powinien być maksymalnie korzystny i odstraszający dla banku, co mogłoby przeważyć szalę na stronę całkowitego unieważnienia konstrukcji stworzonej aneksem.

Sankcja kredytu darmowego – przełom w kredytach konsumenckich?

Kolejnym niezwykle istotnym zagadnieniem, które zostanie rozstrzygnięte przez Trybunał 23 kwietnia, jest kwestia kredytów konsumenckich i związanej z nimi sankcji kredytu darmowego. Eksperci zwracają uwagę na problematyczną praktykę banków polegającą na doliczaniu kosztów kredytu, takich jak prowizja, do kwoty, od której następnie naliczane są odsetki. TSUE ma odpowiedzieć na pytanie, czy takie działanie jest zgodne z dyrektywą oraz jak w tym kontekście powinien wyglądać obowiązek informacyjny banku. Kluczowe jest ustalenie, czy konsument był świadomy, o ile więcej zapłaci, decydując się na kredytowanie kosztów zamiast opłacenia ich z własnej kieszeni. Choć w sprawach tych przewinienia banków nie są tak jaskrawe jak przy kredytach frankowych, to wyrok może stać się przełomem na miarę sprawy państwa Dziubak, eliminując mechanizmy omijania limitów pozaodsetkowych i dając frankowiczom oraz innym kredytobiorcom nowe argumenty w sporach o uczciwe zasady finansowania.

Podsumowanie - czy to już koniec ery sporów o kredyty frankowe?

Analiza nadchodzących wydarzeń w Luksemburgu prowadzi do wniosku, że kwiecień 2026 roku będzie momentem przełomowym dla tysięcy kredytobiorców. Główne punkty sporne, takie jak przedawnienie roszczeń banków, skuteczność procesowa oświadczeń konsumentów oraz losy aneksów do umów złotowych, doczekają się finalnych wytycznych.

Mimo że banki stosują agresywne strategie procesowe – pozywając klientów o pełny kapitał, nawet gdy ten został już spłacony – orzecznictwo TSUE konsekwentnie zmierza w stronę ochrony konsumenta. Nasi eksperci  podkreślają, że banki jako profesjonaliści muszą ponosić ryzyko stosowania wadliwych umów kredytów frankowych oraz kredytów gotówkowych i nie mogą przerzucać skutków swoich błędów na frankowiczów. Choć każda sprawa wymaga indywidualnej oceny sądu, nadchodzące wyroki TSUE powinny dać polskim sędziom narzędzia do szybszego i bardziej przewidywalnego rozstrzygania sporów, przywracając ostatecznie równowagę między kredytobiorcą a instytucją finansową.

FAQ - pytania o kredyty frankowe i przedawnienie

Tak, banki często pozywają frankowiczów o zwrot wypłaconego kapitału po unieważnieniu umowy kredytu CHF. Jednak, jak podkreślają eksperci, bank nie ma prawa żądać całości kwoty bez uwzględnienia tego, co klient już spłacił. Wiele spraw ma taki stan faktyczny, że do spłaty kapitału już doszło, co powinno skutkować oddalaniem powództw banków przez sądy.

To jedno z kluczowych zagadnień, które rozstrzygnie TSUE w kwietniu 2026 roku. Eksperci wskazują, że bieg przedawnienia roszczeń banku powinien być liczony od momentu, w którym konsument zakwestionował niedozwolone postanowienia umowne (np. poprzez reklamację). Jeśli bank zwlekał z pozwem przez wiele lat (np. w trakcie trwania postępowania grupowego), jego roszczenie może zostać uznane za przedawnione.

W przypadku takich umów sądy rozważają dwa rozwiązania: unieważnienie całej umowy kredytowej wraz z aneksem lub unieważnienie samego aneksu. To drugie rozwiązanie oznacza powrót do kredytu złotowego, co generuje ogromne trudności rozliczeniowe (konieczność przeliczenia spłat wstecz). Wyrok z 30 kwietnia 2026 r. ma wskazać, które rozwiązanie jest właściwe.