Jeszcze kilka lat temu Frankowicze byli w zdecydowanie gorszej pozycji niż banki. Dziś proporcje sił się odwróciły – i to drastycznie. W 2025 roku aż 98–99% spraw sądowych kończy się korzystnym wyrokiem dla konsumentów posiadających kredyt frankowy. W zdecydowanej większości orzeczeń sędziowie orzekają unieważnienie umowy frankowej, co skutkuje tym, że kredytobiorca nie musi już spłacać długu, a umowa jest traktowana tak, jakby nigdy nie została zawarta. Teraz okazuje się, że w niektórych sytuacjach, po wygranej sprawie Frankowicze nie muszą zwracać nic bankowi, nawet udzielonego kapitału! Jak to możliwe?
Co dla Frankowicza oznacza wygrana w sądzie?
Dla osoby posiadającej kredyt frankowy, korzystny wyrok sądu to nie tylko koniec spłaty rat, ale również realna szansa na odzyskanie pieniędzy. Banki są zobowiązane do zwrotu wszystkich kwot zapłaconych w ramach unieważnionej umowy. Rozliczenie po unieważnieniu umowy frankowej może przynieść konsumentowi dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych zysku. Ważną rolę w tym procesie odgrywa wyspecjalizowana kancelaria frankowa, która wspiera klientów w dochodzeniu należności.
Frankowicze wspierani przez TSUE: Banki nie mogą żądać dodatkowych pieniędzy
Czerwcowy wyrok TSUE Frankowicze (sprawa C-520/21) stał się przełomem. Trybunał jasno wskazał, że banki nie mogą dochodzić od klientów żadnych dodatkowych korzyści, takich jak wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Jeśli unieważnienie kredytu frankowego nastąpiło z powodu nieuczciwych zapisów w umowie, bank może liczyć co najwyżej na zwrot nominalnej kwoty kredytu – bez żadnych dodatków.
To stanowisko skutecznie zablokowało strategię banków polegającą na zastraszaniu klientów pozwami o rzekome „korzystanie z kapitału”. Po wyroku TSUE wiele takich spraw zostało umorzonych lub w ogóle nie trafiło do sądu.
Frankowicze nie oddadzą nawet kapitału? Przełomowe orzeczenia sądów
Coraz częściej pojawiają się jednak wyroki, które idą jeszcze dalej – i wywołują prawdziwe poruszenie. Okazuje się, że banki mogą nie odzyskać nawet wypłaconego kapitału, jeśli ich roszczenia uległy przedawnieniu. Kluczowym przypadkiem był wyrok Sądu Okręgowego w Płocku z października 2024 roku (sygn. I C 6/22), który oddalił roszczenia banku jako przedawnione. Co ciekawe, bank nie zdecydował się na apelację, co uczyniło wyrok prawomocnym.
Podobna decyzja zapadła w Bielsku-Białej (sygn. II Ca 1242/24), gdzie sąd uznał, że mBank nie może domagać się zwrotu blisko 100 tys. zł z tytułu kredytu, bo również przeoczył termin. W obu przypadkach sądy uznały, że banki – jako instytucje profesjonalne – powinny wcześniej zabezpieczyć swoje interesy. Skoro tego nie zrobiły, nie mają teraz podstaw do roszczeń.
Przedawnienie roszczeń banków: kiedy zaczyna się odliczanie?
Największym punktem sporu jest obecnie to, kiedy zaczyna się bieg terminu przedawnienia kredytu frankowego dla banku. Kredytodawcy twierdzą, że czas liczy się dopiero od momentu, gdy klient formalnie zakwestionuje umowę – np. składając pozew. Taka interpretacja była wsparta przez Sąd Najwyższy w uchwale z kwietnia 2024 r. (III CZP 25/22).
Jednak coraz więcej sądów powszechnych – w tym Żywiec i Bielsko-Biała – zaczyna przyjmować inną wykładnię. Ich zdaniem bieg przedawnienia rozpoczyna się wtedy, gdy bank mógł zorientować się, że zawierał umowy z klauzulami abuzywnymi. A to oznacza, że czas upłynął już dawno temu, bo przecież orzecznictwo dotyczące wadliwości kredytów powiązanych z walutą obcą rozwijało się od początku lat 2000.
TSUE znów rozstrzygnie: czy Frankowicze nie oddadzą NIC?
Wiele wskazuje na to, że przed nami kolejny wyrok TSUE Frankowicze. Warszawski sąd skierował do TSUE pytanie prejudycjalne: czy zgodne z unijnym prawem jest opóźnianie rozpoczęcia biegu przedawnienia roszczeń banku aż do momentu zakwestionowania umowy przez klienta? Zdaniem prawników reprezentujących Frankowiczów, to narusza prawo konsumenckie, które ma chronić słabszą stronę umowy.
Jeśli TSUE przyzna rację tej argumentacji, może to wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w sektorze bankowym. Tysiące spraw mogą zostać oddalone jako przedawnione, a pomoc Frankowiczom wejdzie na zupełnie nowy poziom. Wówczas nie tylko unieważnienie kredytu frankowego, ale i całkowity brak obowiązku zwrotu pieniędzy bankowi stanie się realną perspektywą.
Dziś polskie sądy i Trybunał Sprawiedliwości UE coraz wyraźniej opowiadają się po stronie konsumentów. W sytuacji, gdy linia orzecznicza jest ustabilizowana, a ryzyko przegranej znikome, warto działać. Niezależnie od tego, czy kredyt został zaciągnięty dekadę temu, czy już dawno spłacony – wciąż można walczyć o odzyskanie pieniędzy. A jak pokazują najnowsze wyroki – w skrajnych przypadkach nie trzeba nawet oddawać kapitału. Skontaktuj się z nami, skorzystaj z bezpłatnej analizy umowy kredytowej i sprawdź ile mogą wynosić Twoje potencjalne roszczenia.

